Honda Honda NSX Honda NSX-R Nick Robinson

Informacje na temat "zaostrzonego" NSX-a krążą już od kilku miesięcy. Teraz jednak zaczynają one nabierać bardziej konkretnego "kształtu", mimo że wciąż nie ma zgody w zarządzie Hondy na danie "zielonego światła" dla NSX-R.

Napęd w „zwykłym” NSX-ie stanowi sportowy układ hybrydowy oznaczony jako Sport Hybrid SH-AWD (Super Handling-All Wheel Drive). Jego podstawą jest centralnie umieszczony silnik benzynowy twin-turbo 3.5-litra V6 o mocy 507 KM, który współpracuje z trzema silnikami elektrycznymi (dwa napędzają przednią oś, a jeden z tyłu pełni rolę alternatora, rozrusznika i koła zamachowego). Całość osiąga moc 581 KM i napędza wszystkie cztery koła. Z jednej strony to całkiem przyzwoita wartość, z drugiej musi sobie ona poradzić z masą 1725 kg – a to nie mało. Owszem, przyspieszenie do „setki” zajmuje tylko 2.9 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 307 km/h, jednak w odróżnieniu od legendarnej pierwszej generacji NSX-a, nowy model nie jest samochodem stricte nastawionym na torowe szaleństwa. Lekarstwem na to ma być wersja NSX Type R.

W wywiadzie dla „Autocar” szef Działu Rozwojowego NSX, Nick Robinson, powiedział, że władze marki nie dały na razie zgody na rozpoczęcie konkretnych prac nad NSX-R, ale jest grupa osób, która „naciska” na wdrożenie tego projektu w życie. Robinson powiedział, że podstawową różnicą będzie niższa masa, bo jak sam powiedział w NSX-ie „są miejsca, gdzie można się pozbyć zbędnych kilogramów”. Co to może oznaczać? W pierwszej kolejności redukcji może zostać poddany układ elektryczny, który w sumie waży 150 kg. Prawdopodobnie znikną wszystkie trzy lub przynajmniej dwa silniki elektryczne napędzające przednie koła, a tym samym, NSX-R będzie rasowym autem tylnonapędowym. Uzupełnieniem diety odchudzającej będzie zastosowanie większej ilości lekkich materiałów oraz prawdopodobnie podniesienie mocy jednostki spalinowej. W wywiadzie Robinson zdradził również, że Honda pracowała nad aktywnym układem aerodynamicznym dla „zwykłego” NSX-a, który ostatecznie jednak do niego nie trafił, ale nie wykluczone, że znajdzie on swoje miejsce w NSX-R.

Nick Robinson wraz ze swoim bratem Jamesem, inżynierem układów napędowych w Hondzie, będą prowadzić dwa NSX-y w tegorocznym Pikes Peak International Hill Climb. Pierwszy egzemplarz będzie wersją salonową odpowiednio przygotowaną do tej imprezy sportowej, drugi natomiast będzie tym, czym może być NSX-R. Główna modyfikacja w nim przeprowadzona to całkowita likwidacja napędu elektrycznego, który zastąpiono elektrycznym kompresorem, tak by wyeliminować turbodziurę i dodatkowo zwiększyć moc silnika.

Co ciekawe, już teraz w Hondzie NSX można włączyć napęd wyłącznie tylnej osi. Robinson powiedział, że głęboko w menu samochodu jest ukryty tryb serwisowy, w którym wyłączeniu ulegają wszystkie trzy silniki elektryczne i układ ABS. Przyznał co prawda, że prowadzenie się samochodu i kierowanie nim jest dość dziwne, ze względu na to, że układ kierowniczy został  przystosowany do pracy z silnikami napędzającymi przednie koła. Dodał jednak, że w tym trybie NSX staje się prawdziwą „maszyną do driftowania”.

Na zakończenie szef Działu Rozwoju NSX powiedział także, że Honda prawdopodobnie wypuści otwartą wersję samochodu i mimo że osobiście nie jest fanem tego pomysłu, to przyznał, że „wszystko jest możliwe”.

17 marca 2016

Tomasz Horna

Tomasz Horna
Zdeklarowany miłośnik i maniak wszystkiego co można określić mianem samochodu. Jego przygoda z motoryzacją zaczęła się w 1991 roku od lektury katalogów Samochody Świata. Dziś motoryzacja to nie tylko jego hobby, ale również zawód.
Więcej od Tomasz Horna

NAJPOPULARNIEJSZE

Porsche 911 Turbo S Exclusive Series – 500 sztuk „złota”

12 czerwca 2017Tomasz Horna

Lotus Elise Cup 250 – lekki, lżejszy… najlżejszy

9 czerwca 2017Tomasz Horna

Abarth 695 Rivale – stylowy skorpion

2 dni temuTomasz Horna