Dieselgate Volkswagen

Czy VW zaniża koszty afery Dieselgate?

Volkswagen przeznaczył 6,5 mld euro na pokrycie kosztów związanych z akcją serwisową dla 11 mln samochodów, w których zamontowano nielegalne oprogramowanie, fałszujące wyniki testów emisji spalin w silnikach Diesla. Pojawia się jednak coraz więcej głosów, że koszty związane z aferą Dieselgate mogą być nawet dziesięć razy większe.

Z wyliczeń wynika, że 6,5 mld euro, które Volkswagen zarezerwował na przeprowadzenie akcji serwisowej obejmującej 11 mln samochodów, daje średnio 1 182 euro na jeden samochód. Dlatego część amerykańskich mediów zadało pytanie, czy Wolfsburg odłożył również pieniądze na procesy sądowe i kary. Niedawno nowy szef Volkswagena Matthias Müller powiedział, że koszty związane z aferą Dieselgate mogą wzrosnąć, ale nie podał konkretnej kwoty. Wyliczyli ją zatem inni.

Profesor Stefan Bratzel, specjalista w dziedzinie zarządzania branżą motoryzacyjną z Uniwersytetu Nauk Stosowanych w Bergisch Gladbach w Niemczech, powiedział, że kwota 6,5 mld euro jest zbyt mała na przeprowadzenie akcji serwisowej w samej tylko Europie, gdzie akcją naprawczą objęto 8,5 mln samochodów. Bratzel szacuje, że afera Dieselgate będzie kosztowała Volkswagena około 30 mld euro.

Jeszcze dalej w wyliczaniu wydatków związanych z aferą idą analitycy z Credit Suisse. Szacują, że niemiecki koncern może zapłacić za oszustwa nawet 78 mld euro. Jeżeli ich szacunki potwierdzą się, to Volkswagen może przebić brytyjski koncern naftowy BP, który musiał zapłacić łącznie ponad 48 mld euro odszkodowań i kar za katastrofę na platformie wiertniczej Deepwater Horizon w Zatoce Meksykańskiej w 2010 roku, choć początkowo zarezerwowano 18 mld euro na naprawę szkód. Przedstawiciel Volkswagen twierdzi, że wyliczenia Credit Suisse są „bzdurami”.

Analitycy branży motoryzacyjnej uważają, że w obliczu wydatków czekających VW w związku z aferą Dieselgate, koncern powinien przeprowadzić remanent swojego 12-markowego imperium.

„Volkswagen ma kilka prestiżowych marek, które wypada mieć – mówi Stefan Bratzel – ale Bugatti, Lamborghini, czy Ducati nie są rdzeniem firmy w zakresie zarabiania pieniędzy”

Włoski producent Ducati został przejęty przez VW w 2012 roku za 860 mln euro, jako uzupełnienie stajni ekskluzywnych marek, w której skład wchodzą włoskie Lamborghini, brytyjski Bentley i francuskie Bugatti.

Bentley odczuł najmocniej spadek sprzedaży w Chinach, gdzie w pierwszej połowie roku zysk zmniejszył się o ponad 40 procent. Bugatti, przejęte przez VW w 1988 roku, sprzedaje samochody za 1 mln euro każdy i nigdy nie było rentowne.

„Bugatti jest jedną z najbardziej zbędnych rzeczy w grupie Volkswagena – powiedział analityk Norddeutsche Landesbank Frank Schwope – Ta marka przydaje się do poprawy wizerunku w dobrych czasach, ale w złych czasach, takich jak teraz, ludzie zaczynają wytykać ich palcami, więc VW powinien zastanowić się, co chce osiągnąć z Bugatti”.

Wśród marek masowych, największy problem stanowi Seat, który nie odnotował zysku całorocznego od 2007 roku i posiada w swoje ofercie modele pokrywające się z ofertą Skody. Ta ostatnia zarobiła w pierwszym półroczu dla Volkswagena 522 mln euro. Zdaniem analityków, najrozsądniejszym posunięciem byłoby pozbycie się Seata, ale to nie będzie takie proste m.in. ze względu na hiszpańskie związki zawodowe.

Wielu komentatorów podkreśla, że obecny kryzys Volkswagena jest efektem snu o potędze i niepohamowanych apetytów szefów Volkswagena, których zgubiła zwykła arogancja.

26 października 2015

Jarosław Maznas

Jarosław Maznas
Lider opinii i ekspert motoryzacyjny. Doświadczony dziennikarz. Współprowadzący "Automaniaka" w TVN Turbo. Redaktor naczelny i współtwórca takich magazynów jak: Cars – Magazyn o Samochodach, Auto Moto, Auto Motor i Sport.
Więcej od Jarosław Maznas

NAJPOPULARNIEJSZE