Afera VW

Tylko Volkswagen?

Bezpośrednią przyczyną afery Dieselgate były różnice zawartości tlenków azotu w spalinach – inne wartości uzyskano podczas laboratoryjnych testów, na podstawie których samochód otrzymywał świadectwo homologacyjne dopuszczające do ruchu, a inne wartości pojawiły się podczas eksploatacji w tzw. realnych warunkach.

Pośrednim efektem tej afery jest nagłośnienie wieloletniego sporu między producentami a klientami, którzy na pytanie: „dlaczego nas oszukujecie i publikujecie zaniżone zużycie paliwa”, nigdy nie doczekali się rzeczowej odpowiedzi.

Producenci powołują się na konieczność stosowania porównywalnych standardów homologacyjnych – wiadomo, że inne warunki panują na autostradzie A7 w Hiszpanii, inne na autostradzie pod Stuttgartem, a jeszcze inne na szutrowej drodze pod fińskim Lahti – i wciąż korzystają z hamowni, specjalnego worka podczepionego pod rurę wydechową oraz wzoru na wyliczenie spalania.

Nic dziwnego, że dane producenta rozjeżdżają się z danymi właściciela samochodu. Brytyjski miesięcznik What Car? – moim zdaniem najlepszy w Europie magazyn konsumencki dla kierowców – przeprowadził do tej pory test realnego zużycia paliwa w 550 samochodach. Badania zatytułowane True MPG wykazały, że największe różnice między zużyciem deklarowanym a uzyskanym w realnych warunkach wystąpiły w wypadku Fiata Pandy 0.9 TwinAir 85 Trekking – producent pisze o 4,6 l/100 km, a What Car? uzyskał wynik… 6,9 l/100 km. Najlepiej wypadła Mazda MX-5 2.0 – 6,9 l/100 km (producent) do 7,0 l/100 km (test magazynu).

Kilka europejskich organizacji, które bardziej interesuje realne zużycie paliwa niż współpraca z politykami i producentami, od kilku lat wskazuje na rozbieżności w spalaniu.

Testują samochody z salonów, czyli takie, które trafiają do zwykłych klientów, pokonują nimi dystanse około 2000 km po całej Europie i w niektórych wypadkach uzyskują szokujące wyniki – różnice, szczególnie w wypadku silników Diesla, sięgają średnio 20 procent, a rekord wyniósł 40 procent na niekorzyść oficjalnych danych producenta.

Po kilku latach gromadzenia danych i nagłośnieniu tego procederu, unijni urzędnicy w końcu pochylili się nad tematem i przygotowali projekt ustawy, która wprowadzi nowe standardy dla określania zużycia paliwa – producenci będą musieli opuścić hamownie, wyjechać na drogi i tam ustalać wartości, które później będą publikować w swoich katalogach.

Czasy, w których zainteresowanie producenta klientem kończyło się w chwili wyjazdu tego ostatniego nowym samochodem z salonu, powoli się kończą. Oczywiście, nikt nie spodziewa się jakiejś rewolucji, ale na początek wystarczy, żeby na pretensje dotyczące elementarnych spraw klient nie usłyszał, że ogólnie to i tak ma się go w dupie. Bo może się skończyć tak, jak skończyło się „manie” w dupie amerykańskich klientów VW.

 

Afera VW

Na zdjęciu widać testowego Forda Focusa magazynu What Car? podczas pomiaru zużycia paliwa w realnych warunkach drogowych.

Galeria

Afera VW
Afera VW
Afera VW
Afera VW
26 września 2015

Jarosław Maznas

Jarosław Maznas
Lider opinii i ekspert motoryzacyjny. Doświadczony dziennikarz. Współprowadzący "Automaniaka" w TVN Turbo. Redaktor naczelny i współtwórca takich magazynów jak: Cars – Magazyn o Samochodach, Auto Moto, Auto Motor i Sport.
Więcej od Jarosław Maznas

NAJPOPULARNIEJSZE

WIĘCEJ Z Prototypy