2015 Barcelona Mazda MX-5 Premiera

Nowa Mazda MX-5 wjechała do Europy

Nowa Mazda MX-5 wjechała do Europy. Wjechała przez Barcelonę, bo tam zawsze świeci słońce, kilka razy dziennie lądują samoloty z Polski (głównie zagranicznych tanich linii, co jest dowodem, że to co opłaca się każdemu, nie opłaca się LOT-owi), mają ryby i owoce morza, które lądują na stole prosto z morza, a nie przez zamrażarki w Biedronce. W Barcelonie znajdziemy też największy pomnik nasłynniejszego hiszpańskiego słowa mañana – Hiszpanie od ponad 130 lat próbują zakończyć budowę słynnego kościoła Sagrada Família! Nawet autostrady w Polsce budują szybciej...

Teraz przejdźmy do Mazdy MX-5. Jeżeli ćwierć wieku temu protoplasta zyskał opinię jednego z najlepiej dopracowanych roadsterów, a przy tworzeniu kolejnych generacji było się tak konsekwetnym, jak konsekwentni są np. Niemcy w stosunku do produkowanego od pół wieku Porsche 911, to – uwierzcie mi – nie da się już niczego spieprzyć w czwartym pokoleniu. Może być już tylko lepiej. I jest.

I na tym zakończę moje pierwsze wrażenia z jazdy nową MX-5, ale już wyjaśniam dlaczego. Otóż w Barcelonie pojawił się mój wieloletni kolega, który od kilku lat jest odpowiedzialny za to, jak Mazdę postrzegają Europejczycy – na jego wizytówce pod nazwiskiem jest napisane Vice President Communications Mazda Motor Europe.

Jest to człowieki obdarzony wyjątkowym ekumenizmem kulturowym – ma świetny kontakt zarówno z Sycylijczykami (gdy pracował dla Fiata we Włoszech), z Hindusami (dla Fiata pracował również w Indiach), jak i z Japończykami (teraz). Jest też bardzo wyrozumiały – wybaczył mi nawet to, że kilka lat temu w Automaniaku powiedziałem o Lancia Y, iż jest gejowskim samochodem, który wstyd parkować pod domem (wtedy był szefem Fiata w Polsce).

Gdy więc spotkaliśmy się w Barcelonie, spytałem go o przyszłość MPS-a i silnika Wankla, o samochody elektryczne i Mazdę RX-8 oraz o sprzedaż i cenę 75-konnej Mazdy 2, za którą trzeba zapłacić jakąś absurdalnie wysoką kasę.

Wojtek Halarewicz ma głos!

Co usłyszałem na tema Mazdy MPS:
„W Los Angeles zaprezentujemu nową Mazdę CX 9 z 2,5-litrowym silnikiem benzynowym turbo, który mógłby stanowić podstawę dla wersji MPS w innych modelach, ale zastanawiamy się również nad koncepcją wersji MPS z silnikiem Diesla“

– Mazda3 MPS z Dieslem?
„Prawdziwym MPS-em była Mazda6 MPS, która miała moc i napęd na cztery koła. Mazda3 MPS miała tylko napęd na przednią oś, ale nie wszystkim to odpowiadało. Dlatego nową generację MPS-a zarezerwujemy dla modeli z napędem na cztery koła. Oczywiście, moglibyśmy zatosować to rozwiązanie w Maździe3, ale to oznacza konieczność modyfikacji zawieszenia i zwiększenia prześwitu. W związku z tym, że mamy już Mazdę CX3, a za chwilę pokażemy koncept crossovera, to obawiamy się, że „Trójka“ z większym prześwitem byłaby konkurencją. Dlatego myślimy o serii MPS dla wyższych modeli, takich jak Mazda 6 z mocnym silnikiem Diesla. Ale decyzja jeszcze nie zapadła“

O silniku Wankla:

„W Tokio pokażemy coś, co otworzy nowy rozdział w historii Wankla… ale nie tylko. Postanowiliśmy wykorzystać ten silnik nie do napędzania kół, ale do doładowywania baterii zasilających silnik elektryczny. Dzięki temu otrzymamy niezwykle lekki i kompaktowy napęd hybrydowy oraz bardzo duży zasięg. Na razie chcemy pokazać prototyp takiego rozwiązam“.
Czyli mowa o pomyśle zrealizowanym przez General Motors w 2009 roku w modelach Chevrolet Volt i Opel Ampera, w których czterocylindrowy silnik spalinowy 1.4 pełnił rolę agregatu prądotwórczego ładującego akumulatory.

O samochodach elektrycznych:

„Nie mamy absolutnie wątpliwości, że to jest przyszłość. Pytanie tylko, kiedy i w jakiej skali. Szacujemy, że około 2030 roku samochody elektryczne będą stanowiły około 15 procent pojazdów wykorzystywanych w ruchu miejskim. Zdecydowaną większość będą stanowiły pojazdy hybrydowe typu plug-in lub wykorzystujące rozwiązanie nad którym my pracujemy z udziałem Wankla, bo one pozwolą na zwiększenie zasięgu do ponad 1000 km. Przed masową motoryzacją opartą wyłącznie na silnikach elektrycznych stoi wyzwanie w postaci produkcji energii elektrycznej, co może stanowić poważny problem również z punktu widzenia ochrony środowiska naturalnego. Dlatego może się okazać, że przyszłość należy do hybrydowych układów napędowych, które zużywają 2 l benzyny na 100 km“.

O europejskim downsizingu, którym ostanio zarażono Lexusa i Hondę:

„Nie, to nas nie intersuje. Cały czas rozwijamy naszą autorską technologię Skyactive, która już teraz pokazuje, że wolnossący silnik benzynowy o pojemności 3 litrów daje taki sam efekt – zarówno pod względem dynamiki i zużycia paliwa – jak silnik dwulitrowy z turbiną. Jeżeli docelowo dwukrotnie podniesiemy efektywność naszych silników, zmniejszając o połowę stratę energii typową dla każdego silnika spalinowego, to jesteśmy w stanie dojść do średniego zużycia paliwa na poziomie 2 litrów w wypadku silników 3-litrowych. W takim wypadku trudno będzie uznać downsizing za efektywniejszą technologię“

Komu Mazda podbiera klientów? Temat o tyle ineteresujący, że Mazda nie jest gigantem motoryzacyjnym, a sprzedaje coraz więcej.
„W Europie około 30 procent nabywców Mazdy CX5 przeszło z marek premium, wychodząc z założenia, że otrzymują porównywalny produkt za mniejsze pieniądze. W wypadku Mazdy6 wykorzystujemy słabość naszych japońskch konkurentów, którzy sami oddali nam część rynku – mam tu na myśli brak następcy Hondy Accord. Mamy również grupę klientów, którzy przesiadają się z samochodów używanych na nowe, a nie są zaintersowani tzw. markami mainstreamowymi typu Ford, Opel, Skoda lub VW – my nazywamy ich social climbers, czyli ludzie o ponadprzeciętnych aspiracjach społecznych“.

Uff, odetchnąłem, bo już myślałem, że będzie jeszcze o „młodych, dynamicznych i prowadzących aktywny tryb życia“. Wybacz Wojtek, ale to chyba jakiś 100-procentowy target około 100 procent producentów, a wtedy zaczynam się zastanawiać, dla kogo zarezerwowano te miejsca parkingowe dla inwalidów.
Oczywiście musiałem spytać o tę Mazda2 z 75-konnym silnikiem za… 53 400 zł(!):
„Mazda produkuje swoje samochody w Japonii, a Mazdę 2 w Meksyku, w związku z tym wynikają z tego dodatkowe koszty. Mazdą2 musimy się mierzyć z konkurencją w segmencie B, która ma ugruntowaną pozycję na rynku i jest tania. W związku z tym stanęliśmy przed dylematem – albo sprzedajemy ją masowo i nie zarabiamy, albo ją maksymalnie doposażamy i nie walczymy o klientów Skody Fabii lub Opla Corsy. Wybraliśmy tę drugą drogę i okazało się, że większość klientów nie kupuje najtańszej wersji za 53 tysiące, ale za ponad 70 tysięcy, czyli z alternatywą dla segmentu C. Okazuje się, że rośnie grupa nabywców, którzy wolą samochód miejski z bogatym wyposażeniem niż tzw. golasa segmentu C. Mazda chce być w tej grupie klientów“.

I na koniec Mazda RX-8 – czy jest jakaś dobra wiadomość dla fanów:
„Jest… (śmiech). Jest silna determinacja, żeby wrócić do czegoś, co nazywa się RX. W październiku w Tokio pojawi się bardzo precyzyjna odpowiedź na to pytanie. Chcemy pokazać nasze marzenie, które uświetniłoby 100-lecie Mazdy. To będzie prototyp samochodu sportowego“.

P.S. mañana oznacza jutro lub w przyszłości, czyli kiedyś…

2015 Barcelona Mazda MX-5 Premiera
2 września 2015

Redakcja

Redakcja
Jesteśmy grupą ekspertów i pasjonatów motoryzacji. Chcemy abyś traktował EGOCAR.pl jako pewne, rzetelne źródło informacji o trendach, nowościach, premierach; o wszystkim związanym z motoryzacją.
Więcej od Redakcja

NAJPOPULARNIEJSZE

WIĘCEJ Z Ludzie