Aston Martin jest jak podstarzały gwiazdor rocka z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, który nic nowego nie skomponował i wciąż śpiewa stare przeboje, a mimo to ludzie walą drzwiami i oknami na jego koncerty. Dlaczego? Bo ma w sobie coś, czego nie ma żadna inna marka.

Aston Martin jest wyjątkowy przynajmniej z dwóch powodów.

Po pierwsze, od ponad pół wieki jest największą gwiazda filmową branży motoryzacyjnej, która czasami budzi większe emocje, niż aktor wcielający się w postać Jamesa Bonda. Mówi się, że Daniel Craig w ostatnim filmie Spectre poczuł się tak zdominowany osobowością Astona Martina, że sam zrezygnował z udziału w ekranizacji kolejnych przygód Bonda.

Po drugie, Aston Martin był prawdziwym mistrzem kamuflażu, co przez wiele lat objawiało się tym, że w żadnym samochodzie nie wprowadzono jakichkolwiek znaczących modyfikacji, a mimo to regularnie debiutowały nowe modele, wersje, odmiany i specjalne edycje. Gdyby każda inna marka tak traktowała swoich klientów, to nie zostawiliby na niej suchej nitki. 

Gdzieś jednak jest granica cierpliwości, nawet tych najbardziej oddanych fanów, do której Aston Martin zaczął się ostatnio niebezpiecznie zbliżać. Żeby jednak dostrzec owo zagrożenie, trzeba było poczekać na odejście doktora (podobno tak musieli się zwracać do niego współpracownicy) Ulricha Beza, który po owocnej karierze w Porsche, BMW i Daewoo, znalazł przedemerytalną przystań w Aston Martinie, gdzie oddawał się głównie pasji ścigania po torach wyścigowych.
Zastąpienie Beza – dziś tzw. honorowego prezesa – Andy Palmerem, który doświadczenie w zarządzaniu zdobywał w Nissanie u boku guru motoryzacji Carlosa Ghosna, przyniosło dłuuuugo oczekiwane zmiany.

Andy Palmerem Carlos Ghosn James Bond Matt Becker Ulrich Bez

W przyszłym roku zadebiutuje Aston Martin DB 11, pierwszy z serii naprawdę nowych sportowych modeli Astona, które zapowiedział Palmer na najbliższych pięć lat. W 2017 roku pojawi się kabriolet DB 11 Volante, w 2018 Vantage (podobno ma być oparty na DB 10 z ostatniego filmu Spectra), w 2019 ma zadebiutować crossover DBX (sam premier Cameron zachęcał do produkcji tego modelu) oraz następca Rapida, a w 2020 flagowy Vanquish w wersji coupe i cabrio.

Pomoc w realizacji tych ambitnych planów zadeklarował Merceds-AMG, w zamian za… 5 procent udziałów w Astonie. Duże znaczenie ma też ściągnięcie do Astona inżyniera Matta Beckera, który ostatnie ćwierć wieku przepracował w Lotusie.

DB 11, który będzie następcą DB 9, powstał na nowej platformie VH, którą będzie można wykorzystać również do innych modeli. Początkowo DB 11 będzie napędzany zmodyfikowanym przy współudziale AMG silnikiem V12. Później pojawi się wersja z silnikiem AMG V8.
Parafrazując powiedzenie Marka Twaina, pogłoski o śmierci Astona Martina były mocno przesadzone.

Galeria

Andy Palmerem Carlos Ghosn James Bond Matt Becker Ulrich Bez
Andy Palmerem Carlos Ghosn James Bond Matt Becker Ulrich Bez
Andy Palmerem Carlos Ghosn James Bond Matt Becker Ulrich Bez
Andy Palmerem Carlos Ghosn James Bond Matt Becker Ulrich Bez
Andy Palmerem Carlos Ghosn James Bond Matt Becker Ulrich Bez
Andy Palmerem Carlos Ghosn James Bond Matt Becker Ulrich Bez
Andy Palmerem Carlos Ghosn James Bond Matt Becker Ulrich Bez
Andy Palmerem Carlos Ghosn James Bond Matt Becker Ulrich Bez
Andy Palmerem Carlos Ghosn James Bond Matt Becker Ulrich Bez
Andy Palmerem Carlos Ghosn James Bond Matt Becker Ulrich Bez
Andy Palmerem Carlos Ghosn James Bond Matt Becker Ulrich Bez
11 września 2015

Jarosław Maznas

Jarosław Maznas
Lider opinii i ekspert motoryzacyjny. Doświadczony dziennikarz. Współprowadzący "Automaniaka" w TVN Turbo. Redaktor naczelny i współtwórca takich magazynów jak: Cars – Magazyn o Samochodach, Auto Moto, Auto Motor i Sport.
Więcej od Jarosław Maznas

NAJPOPULARNIEJSZE